instagram google+ bloglovin

  • Home
  • O mnie
  • Lifestyle
    • Zdrowie
    • Kuchnia
    • Home decor
    • Kobieta pracująca
  • Beauty
    • Pielęgnacja
    • Uroda
    • Recenzje kosmetyków
  • Kontakt






W dzisiejszym poście chciałabym Wam pokazać moją zeszłoroczną dekorację balkonu. W tym roku niestety balkony mamy w remoncie i o takich widokach mogę tylko pomarzyć. Co prawda jeden balkon już nam oddano, ale jest mniejszy i źle się tam czuję, tak zupełnie "na widelcu", zero prywatności. 

Z tymi skrzynkami wiąże się zabawna historia. Co prawda wtedy byłam wściekła i absolutnie nie było mi do śmiechu, ale dziś kiedy piszę ten post sama do siebie się cieszę ;)
Zacznę od tego, że taką dekorację wymyśliłam sobie przed zeszłorocznym weekendem majowym. Bardzo zależało mi, żeby na weekend balkon był gotowy, ponieważ spodziewaliśmy się gości.

Aby sobie ułatwić zadanie postanowiłam kupić na Allegro gotowe skrzynki, pomalowane już na biało. Oczywiście sprzedawca w opisie umieścił informację, że skrzynki są do ogrodu lub na balkon ;) Złożyłam zamówienie, zapłaciłam i "cierpliwie" czekałam. Mimo informacji od sprzedawcy, że przesyłki są wysyłane w ciągu 24h, na moją czekałam w sumie 2 tygodnie. Majówka się skończyła, a moje skrzynki dalej nie przyszły... 

Po dwóch tygodniach okazało się, że kurier Pocztex 48 postanowił zostawić je na poczcie, gdyż nie zastał nikogo w domu (no ludzie pracują, chyba mało kto w środku dnia, w tygodniu jest w domu). Oczywiście nie raczył nawet zadzwonić. O tym fakcie nasza wspaniała Poczta Polska postanowiła mnie poinformować jedynie smsem. Dobrze, że mamy spory samochód, tych skrzynek zamówiłam 12! Cała ogromna paleta. W dwóch różnych rozmiarach, mniejsze i większe.
Czekałam w domu, na mojego małża, który po pracy miał pojechać odebrać przesyłkę. Syn w tym czasie bawił się z kolegami i koleżankami na osiedlu (dzieci w różnym wieku, najmłodsze mogło mieć z 5 lat). Byłam po prostu w szoku, jak wszystkie te dzieci nosiły z samochodu nasze nieszczęsne skrzynki, jedno po drugim jak mróweczki. Wszystko przeniosły chyba w 5 min. Dodam, że mieszkamy na III piętrze bez windy! Próbowałam je powstrzymać, ale dla nich to była taka frajda, że nie chciały o tym słyszeć. W rezultacie jedyny dorosły mężczyzna z tego całego towarzystwa, mój małż wszedł do domku zadowolony, niosąc w ręku jedynie portfel i telefon.

Dzieci-pracusie otrzymały oczywiście podziękowanie w postaci lodów dla każdego, a ja błyskawicznie zabrałam się do upiększania naszego balkonu.
Po skończonej pracy spędziliśmy z małżem miły wieczór sącząc drinki w takim pięknym otoczeniu ;)




 





Mimo, że balkon jest zadaszony i raczej nigdy nic na niego nie pada, oczywiście na noc profilaktycznie zabrałam wszystkie poduszki. Niestety była straszna burza, przeokropna wprost ulewa...




Wyobraźcie sobie moją minę, kiedy rankiem zobaczyłam to.....




!!!!!!!!!!!!!!!




💔😢








Na prawdę, na stronie sprzedawcy nie było informacji, że skrzynki zostały pomalowane plakatówkami! 

!!!


😂😂😂😂😂


Share
Tweet
Pin
Share
No komentarze




W końcu nadszedł ten dzień - zadzwonił telefon i okazało się, że firma do której jakiś czas temu składałaś aplikację jest zainteresowana współpracą z Tobą, a głos w słuchawce zaprasza Cię na rozmowę kwalifikacyjną. Po chwilowym wybuchu euforii (przecież strasznie Ci zależało na pracy akurat w TEJ firmie) zaczynasz gorączkowo rozmyślać: jak to będzie, co mam mówić, a czego nie powinnam???

No właśnie. Zacznijmy od najważniejszego. 

Po pierwsze - nie stresuj się i nie panikuj, bo to do niczego Cię nie doprowadzi (wiem - łatwo powiedzieć, a trudniej zrobić, ale przynajmniej się postaraj;)

Po drugie skup się na samych przyjemnych rzeczach, czyli takich, które podniosą Twoją samoocenę. Mowa oczywiście o wyglądzie. Jak już pisałam we wcześniejszych postach wbrew pozorom wygląd w życiu człowieka odgrywa ogromną rolę, zarówno w sferze osobistej jak i zawodowej. Bardzo duże znaczenie ma właśnie na rozmowie kwalifikacyjnej. I nieważne jest jaki dress code obowiązuje w firmie, do której właśnie aplikujesz. Twój strój jest wyrazem szacunku (albo jego braku) dla Twojego potencjalnego pracodawcy. Pierwsze wrażenie jest najważniejsze i żeby było świetne, należy wyglądać stosownie do okoliczności.

1) Makijaż
Powinien być delikatny, stonowany, w pastelowych odcieniach. Podkład oczywiście odpowiednio dobrany do karnacji (zawsze lepiej kupić o jeden ton jaśniejszy niż za ciemny). Cera nie powinna błyszczeć (w końcu nie idziesz na imprezę), dlatego należy ją odpowiednio zmatowić. Cienie pod oczami zniwelowane rozświetlającym korektorem. Można oczywiście użyć cieni - najlepiej sprawdzą się wszystkie "nudziakowe".  Rzęsy starannie wytuszowane (jeśli masz przedłużone - już nic nie musisz robić ;). Jeżeli koniecznie musisz użyć kredki i po prostu nie wyjdziesz z domu bez jej użycia - zrób to, ale z umiarem. Kredka powinna być czarna lub brązowa, żaden inny kolor nie wchodzi w rachubę.  Jako uzupełnienie: róż i pomadka (jasnoróżowa lub nude) ewentualnie delikatny błyszczyk. Natomiast nie wydaje mi się odpowiednia pomadka w kolorze czerwieni, wręcz uważam ją za niestosowną.

2) Fryzura
Włosy powinny być przede wszystkim umyte i starannie ułożone, ale tego raczej nie trzeba nikomu tłumaczyć ;) Jeżeli są dłuższe niż do ramion, najbardziej elegancko będą wyglądały spięte w koczek lub kucyk.

3) Dłonie i paznokcie
Ich wygląd jest naprawdę bardzo ważny. Możesz być pewna, że rekruter zwróci na nie uwagę. Postaraj się, aby paznokcie były pomalowane na delikatny kolor (beżowy, różowy lub najlepiej frencz). Skóra dłoni powinna być odpowiednio nawilżona.

4) Ubiór
Najlepiej na tą okazję sprawdzi się biała koszula, eleganckie spodnie (niekoniecznie w kant - mogą to być np. czarne jeansy), jeśli spódnica to tylko o długości do kolan (i nawet w upalne lato należy założyć do niej rajstopy), marynarka (czarna, granatowa) lub kamizelka. Podobno kolor beżowy to kolor zaufania, więc można pokusić się o jakąś część garderoby właśnie w tym kolorze. Buty zakryte, ale nie muszą to być klasyczne szpilki, mogą być np. kozaki, botki, balerinki, oczywiście w odcieniach czerni, szarości lub granatu. Moim zdaniem jednak czarne szpilki będą idealnym wyborem - są klasą samą w sobie. Nadadzą Ci elegancji nawet jeśli założysz do nich czarne jeansy.

5) Zapach
Powinien być delikatny, ale jednocześnie wyrazisty. Tak, aby Twój rozmówca odczuwał przyjemność przebywania z Tobą. Zapach nie może być ani mdlący ani zbyt ostry.



Jedno jest pewne - wszystko musi ze sobą dobrze współgrać.
Nie przebieraj się za kogoś kim nie jesteś, nie kupuj ubrań specjalnie na tą okazję. Nie musisz wyglądać jak bizneswoman, wystarczy, że ubierzesz się elegancko.
Mając takie podstawy Twoja pewność siebie będzie na wysokim poziomie. Myśl pozytywnie, a rekruter napewno to zauważy. Siedź pewnie, wyprostowana, mów śmiało. Potraktuj tą rozmowę zupełnie na luzie, przecież nic się nie stanie jeśli to nie Ciebie wybiorą. Świat się nie zawali.

Uwierz w siebie, a wtedy Twój przyszły pracodawca też uwierzy.



A oto moje propozycje:





- długa biała koszula w groszki - H&M
- czarne rurki - ZARA
- czarne lakierowane klasyczne szpilki
- czarny pasek z pozłacaną klamrą - H&M
- zegarek - Michael Kors
- woda perfumowana Miracle od Lancome (lekki, kwiatowy zapach)






- kremowa koszula w czarne pasy - H&M
- czarne, proste spodnie - FREESIA COLLECTION
- te same szpilki - najlepsze ;)
- zegarek - H&M
- woda perfumowana Closer by Halle Berry (reklamowana jako zapach kobiety sukcesu zdecydowanie będzie świetnym wyborem).


Powodzenia!
xoxo



Share
Tweet
Pin
Share
No komentarze



Dzisiejszy post będzie o mojej hmm... obsesji. 

Perfekcjonizm wyssałam chyba z mlekiem matki. Urodziłam się z miłością do porządku, tak mi się przynajmniej wydaje, o ile pamięć nie płata mi figla. Nie bez znaczenia były też "perfekcyjne zapędy" mojego ojca. Jak tylko w moim pokoju było coś nie tak, stało nie pod tym kątem co trzeba i w jego mniemaniu był po prostu bałagan - robił tzw. "pilota" polegającego na zrzuceniu wszystkich rzeczy z półek, szafek itd. i wyznaczaniu bardzo krótkiego czasu na posprzątanie pokoju tak, aby wszystko było "jak w pudełeczku". Wiem, brzmi dramatycznie.

"Demony przeszłości" powróciły po latach, w momencie gdy zostałam świeżo upieczoną żoną i mamą. Kompletnie zeschizowałam na punkcie porządku, stałam się perfekcyjną panią domu chyba zanim o niej świat usłyszał (angielska wersja perfekcyjnej - The perfect housewife with Anthea Turner - oczywiście była już nakręcona, ale w Polsce jeszcze niezbyt popularna, przynajmniej ja wtedy jeszcze o jej istnieniu nie wiedziałam).




Mój Maleńki Dzidziuś będąc Słodkim Aniołkiem i śpiąc bez przerwy dniami i CAŁYMI nocami, poniekąd przyczynił się do mojego ciągłego wynajdywania sobie zajęć. Jako że mieliśmy małe mieszkanko, w krótkim czasie było wysprzątane do tego stopnia, że można było dosłownie jeść z podłogi. Pamiętam, że raz z nudów i kompletnie bez potrzeby zaczęłam szorować szczoteczką fugę w łazience.
Taki stan rzeczy trwał 2 lata dopóki nie wróciłam do pracy. Jednak i wtedy nie przestałam być perfekcyjna. Do dziś co niektórzy ;P wypominają mi mój pierwszy dzień w nowej pracy, gdzie zaraz po przedstawieniu się wyjęłam nawilżane chusteczki dla niemowląt i zaczęłam szorować nimi biurko, dokładnie - szufladka po szufladce, i układać artykuły piśmiennicze chyba pod linijkę. Dziś trochę już wstydzę się tego, ale wtedy... Hmm no cóż.
Nie sprzyjało mi także pojawienie się i popularność polskiej wersji programu Perfekcyjna pani domu, który i tak do dziś uwielbiam.
Wstydzę się bardzo tego, że każdy dom, który odwiedziłam, był w moich myślach przeze mnie wysprzątany. Nie istniał taki, który uznałabym za równie czysty co mój. Wtedy jednak najbardziej czysty był mój obłęd. Teraz myślę, że sprzątając wszystko wokół siebie chciałam jednocześnie uporządkować swoje życie. Życie, które wcześniej było jednym wielkim bałaganem.
Pójście do pracy zbyt wiele nie zmieniło w moim zachowaniu. Poza tym, że na sprzątanie poświęcałam tylko jeden dzień - sobotę. Ale uwierzcie mi, mało kto tak szoruje swój dom na święta jak ja robiłam to raz w tygodniu. I pomimo bardzo małego metrażu naszego mieszkania, upływał mi na tym cały dzień. Wieczorem zazwyczaj byłam już tak padnięta, że nie było mi w głowie wychodzenie gdziekolwiek do ludzi.
Trwało to przez kilka dobrych lat. Aż poczułam, że życie i moja młodość są ulotne, a ja je jeszcze tracę na sprzątanie. Nie na czas z rodziną, nie na zabawę i cieszenie się z bycia kobietą, tylko na bycie... sprzątaczką.

I tak 1 stycznia 2014, w imię postanowień noworocznych, obiecałam sobie i oznajmiłam wszem i wobec, że zmienię się "na gorsze". Przestanę tak strasznie sprzątać, a nawet czasem wcale nie posprzątam. Mam na myśli "szorowanie" mieszkania, gruntowne porządki, a nie "ogarnianie bałaganu", co robimy przecież każdego dnia.

Hurra zadziałało!

Jednak istniało postanowienie noworoczne możliwe dla mnie do spełnienia!
Gdy oglądałam zmagania Małgosi Rozenek z delikatnie mówiąc - bałaganem i brudem w domach uczestniczek jej programu, nie mogłam wyjść z podziwu jak udało im się doprowadzić mieszkania do takiego stanu. Chyba niektóre z nich nie były sprzątane przez 10 - 15 lat, niemożliwe jest przecież wyhodowanie takiego... syfu w krótszym czasie. My ludzie w niczym nie potrafimy zachować umiaru, również w sprzątaniu. Ze skrajności w skrajność.

Dlatego Drogie Panie postarajmy się nieco wypośrodkować, mieć czysty dom, ale nie chodzić przy tym i nie zbierać paproszków 5 min po odkurzaniu. Nikt nie przyjdzie do Was z białą rękawiczką. Nic się nie stanie nawet jeśli odpuścimy sobie sprzątanie przez 2 tygodnie (bo praca, bo impreza, bo obiad z przyjaciółką).

Dlaczego nie?

Jeśli tego potrzebujemy! Odprężmy się, weźmy kąpiel, przeczytajmy książkę, wyjdźmy na babski wieczór czy spędźmy czas z rodziną. Czy to w życiu, czy w jedzeniu, w dbaniu o siebie również - najważniejsze jest to, z czego niestety nie umiemy korzystać - UMIAR.
Gotowej recepty nie ma, trzeba samemu nad sobą pracować. I tego z całego serca Wam i sobie życzę - UMIARU.


Share
Tweet
Pin
Share
No komentarze



Potrzebujemy:
* jajka
* szpinak baby
* pomidory
* sól (najlepiej himalajska), pieprz
* masło (ja używam jedynie Lurpak lub Finu, ponieważ tylko one nie zawierają oleju palmowego, a przynajmniej nie znalazłam innego o równie dobrym składzie).







Szpinak myjemy, rwiemy na drobniejsze kawałki i podsmażamy na maśle. Dodajemy jajka, sól i pieprz. Kiedy jajka się zetną wrzucamy pokrojone pomidory.





I gotowe! Smacznego! 







Share
Tweet
Pin
Share
No komentarze




Oczywiście bombą witaminową!

Koktajle owocowe, owocowo - warzywne, to świetna przekąska o każdej porze dnia. Mogą też stanowić zamiennik tradycyjnego śniadania. Łatwe i szybkie w przygotowaniu, są idealnym rozwiązaniem dla wszystkich śpiochów, dla których każda minuta snu jest na wagę złota, ale również dla tych, którzy podobnie jak ja wczesnym rankiem nie są w stanie przełknąć śniadania. 
Gdy mamy więcej czasu możemy wykazać się inwencją twórczą i poeksperymentować łącząc ze sobą dowolne warzywa, owoce i przyprawy. Ja wybieram ekspresową wersję, z prawdziwą bombą energetyczną i witaminową w roli głównej. 

Mowa oczywiście o bananie, bogatym w cukry, węglowodany, potas, wapń, magnez, kwas foliowy, witaminy C i E (nota bene czy wiecie, że regularne spożywanie bananów chroni nas przed atakiem serca? Czytałam też artykuł o tym, że najlepiej jest wybierać te najbrzydsze banany, z ciemnymi plamkami ze względu na ich - udowodnione naukowo - właściwości przeciwrakowe).


A teraz ekspresowy w wykonaniu, dietetyczny, pyszny, zdrowy i sycący smoothie. Doda Ci energii na cały poranek.

Do jego wykonania potrzebujesz jedynie:
* jabłek 2/3 szt. (wykazują działanie przeciwalergiczne, przeciwnowotworowe, obniżają cholesterol, oczyszczają organizm)
* i/lub bananów (zawierają dużo więcej witamin od jabłek, a ich wartość energetyczna sprawi, że nawet w chwilach przemęczenia i senności zaledwie jeden banan postawi nas na nogi - warto pamiętać, że energia ta wystarczy organizmowi na dłuższy czas, niż po wypiciu filiżanki kawy)
* cynamonu (poprawia dopływ krwi do mózgu, co skutkuje lepszym zapamiętywaniem, silniejszą koncentracją, poprawia trawienie, przyspiesza przemianę materii, reguluje pracę nerek, generalnie oczyszcza organizm i wspomaga nasze szare, zaspane jeszcze komórki)
* blendera
* wody mineralnej - ilość w zależności od tego, jak gęste smoothie chcesz uzyskać (pamiętaj, żeby wypijać jej min. 2 l dziennie).

Blendujemy...

Et voilà! 
Smacznego!







Share
Tweet
Pin
Share
No komentarze
Older Posts

promujblogapl

promujbloga.pl

About me

Witaj na moim blogu, mam nadzieję, że dłużej tu zostaniesz :)
Mam na imię Sylwia. Jestem mamą 10 - letniego Jakuba. Z wykształcenia jestem technikiem usług kosmetycznych oraz certyfikowaną linergistką. Chyba zawsze we mnie było zamiłowanie do pielęgnacji, kosmetyków, makijażu i wszystkiego co tylko może sprawić, że kobieta poczuje się bosko we własnej skórze. Interesuję się również aranżacją wnętrz i zdrową kuchnią, której tajniki wciąż zgłębiam. Uwielbiam czytać kryminały. Moje motto życiowe: Żyj chwilą/carpe diem/.

Follow Me

  • google+
  • instagram
  • bloglovin

Mój Instagram

Translate

Labels

  • Beauty
  • Lifestyle

recent posts

Blog Archive

  • czerwca 2018 (3)
  • marca 2018 (1)
  • lutego 2018 (7)
  • stycznia 2018 (1)
  • czerwca 2015 (1)
  • maja 2015 (1)
  • kwietnia 2015 (1)
  • marca 2015 (3)
Instagram Google+ Bloglovin

Created with by BeautyTemplates | Distributed by Blogger